Warszawa,
18
kwietnia
2023
|
14:41
Europe/Warsaw

Pszczoły z warszawskiej pasieki Mercedesa budzą się z zimowego snu

Dla Mercedes-Benz zrównoważony rozwój ma praktyczny wymiar – obok przedsięwzięć na wielką skalę, takich jak neutralna dla klimatu produkcja, liczą się bowiem pozornie drobne działania, które po zsumowaniu mogą mieć wielką siłę oddziaływania. Polski oddział producenta luksusowych aut angażuje się w liczne inicjatywy, które pomagają zmieniać myślenie w obszarze ekologii, począwszy od instalacji filtrów do wody i segregacji przez unikanie plastikowych opakowań aż po prowadzenie pasieki na dachu warszawskiej siedziby firmy. Marzec i kwiecień to bardzo ważny okres dla rozwoju pszczelich rodzin – wraz ze zbliżającą się wiosną pszczoły znacząco zwiększają swoją aktywność. Co słychać u pszczół z pasieki na dachu siedziby Mercedesa w Warszawie?

Zmiany klimatu wpływają na wymieranie pszczół, tymczasem odpowiadają one za zapylanie roślin, które decydują o około 1/3 naszej codziennej diety. W ramach zwiększania populacji pszczół pasieki coraz częściej powstają w miastach, gdzie owady mogą liczyć na urozmaiconą dietę. Mercedes-Benz Polska prowadzi taką pasiekę na dachu swojej siedziby i głównego salonu marki przy ul. Gottlieba Daimlera 1 w Warszawie. To jedna z inicjatyw realizowanych pod hasłem „Liczy się każde działanie” – Dzień Ziemi nie powinien bowiem ograniczać się do jednego dnia w roku. Towarzyszą temu hashtagi #weinvestinourplanet (z ang. inwestujemy w naszą planetę) oraz #earthdayeverday (z ang. Dzień Ziemi codziennie).

Ule przy Daimlera 1 zamieszkuje obecnie około 10 pszczelich rodzin. Oprócz matki pozostały tam tylko pszczoły zimowe, czyli takie, które wygryzły się głównie w sierpniu i wrześniu ubiegłego roku. W prawidłowo utrzymywanej rodzinie nie musiały wykonywać do tej pory żadnych męczących prac, jak karmienie czerwiu, znoszenie pyłku czy nektaru. Takie pszczoły są znacznie lepiej odżywione, ale do przeżycia mają około 9 miesięcy, podczas gdy pszczoła urodzona po zimie przeżywa przeciętnie 1 miesiąc. W zamian za dłuższe życie w trakcie zimowych dni muszą emitować znaczne ilości energii, aby ogrzać pszczeli kłąb, zawiązany w środku ula.

Po nastaniu wiosny zimowe pszczoły opiekują się też czerwiem, który rozwija się z przedwcześnie złożonych przez matkę jajek. To dla nich wyczerpująca praca. Przy normalnych zimowych warunkach temperatura zimowego kłębu raczej nie przekracza 20 stopni Celsjusza. Kiedy w plastrach pojawia się czerw, nie może spaść poniżej 35 stopni! Dlatego marzec bywa bardzo niebezpieczny dla rodziny, która szczęśliwie przeżyła zimowe miesiące – zdarza się, że kilkudniowy nawrót mrozów powoduje, iż słabsza rodzina nie jest już w stanie ogrzać gniazda i osypuje się. Dla pszczelarza to dość bolesne doświadczenie, niczym upadek prowadzącego biegacza tuż przed linią mety.

W marcu mogą też kończyć się pszczołom zimowe zapasy. Pszczoły Mercedesa do każdego ula otrzymują na zimę około 20 kg cukru. Gwarantuje to spokojne przetrwanie do początku maja, jeśli do tego czasu aura nie pozwoli na uzupełnianie zapasów poza ulem. Zazwyczaj pod koniec marca pszczoły zaczynają jednak oblatywać powoli kwitnące śliwy i jabłonie, czasem już w połowie kwietnia zaczyna nektarować rzepak. Przy dobrej pogodzie jest też szansa na pozyskanie miodu z mniszka pospolitego. Co ciekawe, w pasiece przy Alejach Jerozolimskich zdarzało się, że w składzie miodu wiosennego było kilka procent rzepaku. To dość dziwne – skąd pszczoły znosiły rzepak w centrum Warszawy? Efektywny zasięg pszczelich zbieraczek to 1,5 km. Czasem, przy dobrej pogodzie, może być trochę dalej. A w promieniu 2 km od pasieki trudno dostrzec jakiekolwiek pola z rzepakiem.

Wczesne wiosenne miesiące niosą również sporo zagrożeń dla owadów zmęczonych zimą i wychowywaniem nowego pokolenia pszczół. Rodziny wchodzą w fazę intensywnego rozwoju. Nowe robotnice, które będą główną siłą uli w czerwcu i lipcu, trzeba karmić, ogrzewać i poić. Wyprawa po wodę w pierwszych dniach marca, kiedy zdarzają się gwałtowne zmiany pogody, może być ostatnim lotem zimowej pszczoły. Pszczoła przygotowana do bytowania w trudnych warunkach może wylatywać z ula nawet w temperaturze około 0 stopni Celsjusza, ale transport kropli lodowatej wody przy zimnym wietrze i braku ciepła słonecznego, które akurat skryło się za chmurami, szybko ochładza ciało zbieraczki, nie pozwalając na szybki powrót do ula i w efekcie powodując śmierć. Dlatego ważnym zadaniem dla pszczelarza w tym okresie jest zaopatrzenie pasieki w poidła dla pszczół. Oprócz zaopatrzenia w wodę pszczelarz musi sprawdzać poziom zapasów pokarmu miodowego w rodzinach. Zdarza się, że przy silnej rodzinie, która wcześnie zaczęła czerwić, oraz częstych wahaniach jesienno-zimowo-wiosennej aury zużycie pożywienia bywa wyższe od normy i trzeba taką rodzinę pilnie dokarmić. Nawet jednodniowa zwłoka w tej czynności może być fatalna w skutkach i spowodować śmierć owadów.

Ostatnią ważną przeszkodą, z którą mierzą się wiosną szybko rozwijające się rodziny, są choroby. Od kilku dekad najgroźniejszą z nich, jest inwazja roztoczy Varroa Destructor, zwanych warrozą lub dręczem pszczelim. To małe stworzonka, wielkości łebka od szpilki, które potrafią przyssać się do korpusu pszczoły, przekłuć chitynowy pancerzyk, a następnie powoli wysysać z robotnicy jej krew – hemolimfę. Pasożyt ten szybko się namnaża wraz z czerwiem. Im intensywniejsze jest czerwienie matek, a więc m.in. wczesną wiosną, tym więcej pojawia się dręcza w ulu. Nieleczona rodzina w zasadzie nie jest w stanie samodzielnie przeżyć trzech, często nawet dwóch sezonów. Okres wiosenny to dobry moment, aby znacząco ograniczyć populację warrozy za pomocą leków, które nie powinny być stosowane w okresach, kiedy pszczoły będą gromadzić miód przeznaczony dla ludzi.

Gdy pszczołom uda się pokonać te wszystkie przeszkody, a pszczelarzowi „trochę” pomóc rodzinom przetrwać ten najtrudniejszy okres, można powoli przygotowywać się do walki z rojeniem pszczół – ale to temat na osobną opowieść.